czwartek, 16 października 2014

Skalne Bramy na Rogowcu.

Dzisiaj ponownie zawitamy w Górach Suchych czyli na południu Gór Kamiennych.
Tym razem w okolicach Głuszycy (to już niedaleko do Wałbrzycha).

Góry Suche może nie obfitują w spektakularne wychodnie skał, ale nie można tez powiedzieć, że nie ma ich wcale. Są, niektóre z nich osiągają nawet kilkanaście metrów wysokości.
 
Jakość druku tej mapy pozostawia wiele do życzenia :/
W godzinę można tu dotrzeć ze Schroniska Andrzejówka.
 

Skalne Bramy to formacja skalna jak sama nazwa wskazuje posiadające przejście, bramę. W rzeczywistości jest to kilkumetrowy przesmyk między skalnymi basztami/ścianami wysokości  przekraczającej  10 metrów.
 
 
 
W tym miejscu góra otwiera się i eksponuje swoje nagie skalne kości i żebra. Poniżej tej grupy skalnej znajduje się głazowisko (rumowisko skalne). Wśród skał, które spoczywają u podstaw Skalnych Bram na pewno są i te które jeszcze kilka bądź kilkanaście milionów lat temu znajdowały się w dzisiejszej "wyrwie" wychodni melafirów (trachybazaltów). Erozja rozłupała skały i wypreparowała je na dzisiejszy kształt. Ząb czasu posprzątał również ze szlaku zwietrzelinę i obłamy skalne. Można chodzić, spacerować i jeździć na rowerze do woli :)
 
 
"Bramą" wiodą szlaki żółty i czerwony, oraz niedawny ustanowiony szlak rowerowy.
 
 
Znajdują się po środku lasów, na stromym zboczu Rogowca (870 m. n. p. m.) na wysokości około 830 m. n. p. m.



Dla tych, którzy pojawiają się tu pierwsze raz przejście pomiędzy skalną bramą może robić wrażenie. Niewątpliwie miejsce jest pełne uroku, tym bardziej, że z pobliskich skał rozciąga się całkiem przyjemny widok na okoliczne miejscowości (m. in. Głuszycę) i Góry Sowie. Znajduje się tu również sporych rozmiarów drewniany krzyż. 



Widok na Gomólnik Mały



Na skałach po północnej stronie bramy w 2004 roku wałbrzyski odział PTTK zamontował tablice pamiątkową.
 

Na temat Gór Suchych pisałem już wcześniej, przy okazji opisywania Stożka Wielkiego:
Powulkaniczny Stożek Wielki z wieżą widokową!

P. S. Uwaga! Taką samą nazwę nosi grupa skalna znajdujące się w Rudawach Janowickich.
P. S. 2. Przez Skalne Bramy prowadzi również trasa maratonu górskiego "Zielone Sudety"

poniedziałek, 13 października 2014

Zamek Wojaczów w Grzędach

Grzędy to średniej wielkości wieś w powiecie wałbrzyskim.

Jej geograficzne położenie najprościej zobrazować tworząc trójkąt z miejscowości takich jak Kamienna Góra, Wałbrzych i Mieroszów i umieszczając Grzędy mniej więcej (albo i dokładnie :p) po środku tego trójkąta.

Zamek znajduje się około 200 metrów od "centrum wsi". Niedaleko krzyżują się szlaki czerwony z żółtym i drogi asfaltowe. Miejsce jest oznaczone na "planowskich" mapach.
Zabudowa zachodniej części wsi obrasta dolne partie Górę Ziuty zaliczanej do Wzgórz Krzeszowskich Kotliny Kamiennogórskiej. Natomiast część wschodnia wsi rozciąga się u podnóża Pasma Lesistej, poniżej Dzikowca i Lesistej Wielkiej. Dodając do tego fakt, że znajduje się w gminie Czarny Bór przypiszę lokację zamku Górom Kamiennym. Tak będzie chyba najwłaściwiej :)
 
Nie są zbyt popularną destynacją turystyczną, a jeśli już ktoś je odwiedza to najczęściej za sprawą stawów rybnych i tego (lub kogo) co w nich pływa.

Ten kopiec w centrum drugiego planu to najprawdopodobniej stos zarośniętych gruzów wieży zamkowej.
Mało kto wie, że kilkaset lat temu w centrum wsi stał otoczony wałem obronnym i fosą zamek. Często nazywany jest również zamkiem Konradów.
 
Do dzisiaj przetrwało po nim jedynie ... trochę legend i opowieści, parę faktów połączonych z określonymi datami i nazwiskami. Mało jednak przetrwało zamku w sensie fizycznym. Nie wiem nawet czy "mało" oddaje rzeczywisty stan rzeczy, bardziej pasowało by jednak "bardzo mało".

 
Gdzieś tam na uboczu wsi znajduje się w polach niezgrabna górka zarośnięta malinami, pokrzywami, młodymi drzewami i innymi krzaczynami. To pozostałość po zamku. Szczęście, że do dzisiejszych czasów ostała się jedna ściana dolnej kondygnacji a z czubka dziwacznego wzniesienie wystaje fragment muru w postaci czerwonych porfirowych kamieni złączonych zaprawą.

 
Postaram się przyciąć historię do minimum.
 
Zamek zbudowany został w XIV wieku, najprawdopodobniej w pierwszej połowie. Nie wiadomo kto go wybudował, ani kto go dokładnie posiadał jako pierwszy, ale w 1355 roku zamek przejął Bolko II (świdnicko-jaworski) ponieważ właściciel zamku był oszustem i w rzeczywistości nie był jego właścicielem :D Bolko II oddał zamek swoim wierzycielom, a ten zmienił w swojej krótkiej historii kilkukrotnie właścicieli, ale nazwiska tych nie są w tym momencie znaczące. Ważnym natomiast jest kto posiadał zamek w okresie wojen husyckich, chociaż z drugiej strony nie tak do końca. Jeśli był nim husyta zamek mógł zostać spalony przez oportunistów nie - husytów, a jeśli był nim nie- husyta, to husyci by się za niego zabrali. Tak więc zamek nie miał szczęścia w trakcie wojen husyckich i został splądrowany i zburzony przez husytów, dokładnie w 1437 roku. 20 lat później wojna domowa tocząca się w Czechach o władzę (podważano pozycją Jerzego z Podiebradu jako króla) doprowadziła do ostatecznego zburzenia zamku. Kompletną ruinę trzymali w swoich włościach Czettrycowie, a w XIX wieku von Zedlitzowie.

 
Co ciekawe! Zamek pełnił do tego czasu jeszcze jedną funkcję - składu materiału budowlanego. Tak więc przez te kilkaset lat ogromna większość kamienia z którego zbudowany był zamek przysłużyła się na innych budowach :)

Wiosną, gdy jeszcze trawy nie rozpoczną swojej ekspansji w stronę Słońca "zamek" prezentuje się najczytelniej . W innych porach łatwo go ominąć.
Zamek był, ale już gonie ma ...

Obecny stan nie pozwala nawet określić jak ów zamek mógł wyglądać w przeszłości, ani jaki mógł posiadać układ przestrzenny. Fosę napełniano z pobliskich potoków płynących ze zboczy Dzikowca lub Lesistej.

Mur zbudowany z surowców występujących w okolicy.
Mądre głowy domyślają się, że zamek składał się między innymi z wieży mieszkalnej, i to najprawdopodobniej jej rozwalisko tworzy widoczny kopiec.  Zamek miał być sytuowany na planie czworoboku o wymiarach 50 x 60 metrów. Ale to wszystko to tylko hipotetycznie ...

Już Niemcy intrygowali się pozostałością średniowiecznego zamku.
 Niemiecka nazwa zamku brzmiała Vogelgesang.

środa, 10 września 2014

Zimorodek - Królewski rybak

Zimorodek zwyczajny (Alcedo atthis)
Choć tak na prawdę to jeden z najbardziej niezwyczajnych ptaków jakie dotychczas poznałem.
 
Odkąd, kilka dni temu, wszedłem z nim w bliższe relacje, jest moim ulubionym skrzydlatym dinozaurem. Dlaczego? Zaraz Wam wszystko wyjaśnię :)

Nazwa nie ma jednak nic wspólnego ze dosłownym znaczeniem słów, które w niej zestawiono. Zimorodki nie rodzą się w zimę. Bardziej trafną była by nazwa ziemiorodek, gdyż ten właśnie gatunek gniazduje w ziemi. Jest to zatem kolejna niedorzeczność zeszłego nazewnictwa zoologicznego. Nic więcej!


Na jego wyjątkowość składa się już samo urodzenie - można (:p) rodzina kraskowatych z Afryki. Jej przedstawiciele nielicznie występują w Polsce. Reprezentowana jest jedynie przez 4 gatunki: Zimorodka, Żołnę, Kraskę i Dudka.
 
Można również powiedzieć, że to ptak tropikalny bo zamieszkuje obok terenów środkowej i południowej Europy, północnej Afryki również tereny południowej (tej już tropikalnej) Azji aż po Japonię i półwysep Malajski.

 
W Polsce spotykany przede wszystkim na nizinach, ale jest obecny również u nas w Sudetach np. nad Jeziorem Bukowskim czy nad Jeziorem Leśniańskim. Obserwowano go również nad stawami Rudaw Janowickich i okolic. Może pojawiać się wszędzie tam gdzie znajdzie odpowiednie warunki do łowów, czyli nad wodą, głęboką na tyle by mógł w niej nurkować i w której mieszkają smakołyki :) Powyżej granicy 700 - 800 m. n. p. m. jednak już nie powinniśmy go spotkać.

 
Ale wróćmy do naszego Zimorodka.
 
Zamieszkuje tereny nadwodne, rzeki, strumienie albo jeziora. Swoje gniazdka mości w stromych brzegach, albo w ziemi, czasami w znacznej odległości od wody.
 
To niewielki ptak, jego długość ciała nie przekracza zazwyczaj 18 cm i nie waży więcej niż 60 gram (choć najczęściej waga waha się pomiędzy 45 a 50 gram). Mimo tak niewielkiej, jakby się mogło zdawać wielkości, jest rybakiem. Oczywiście łowie niewielkie rybki albo młody narybek. Zdarza się tez że wpadnie mu na ząb (na dziób? :p) jakiś wodny owad.
 
Jego angielska nazwa to kingfischer :) Stawia sprawę jasno!
 Czyha na odpowiedni moment w tzw. czatowni umiejscowionej tuż ponad poziomem wody i obserwuje toń. Gdy już wypatrzy cel atakuje - nurkuje - co trwa nie dłużej niż sekundę. Żeby dobrze wycelować w rybę albo miejsce w którym za moment się ona znajdzie Zimorodek musi znać się na załamaniu światła w wodzie aby wziąć poprawkę na docelowe miejsce ataku. Rzadko nie wyskakuje z wody ze zdobyczą. A tę z kolei, potrząsaj energicznie głową, uderza o gałąź żeby ogłuszyć po czym połyka w całości :) Dziennie potrafi w ten sposób złowić rybę nawet kilkunastokrotnie. Czasami jednaj czatuje całymi godzinami wypatrując ofiary :)


Niemal połowę wielkości jego ciała stanowi dużo głowa z szarym, długim i bardzo mocnym dziobem.

Przez nią zimorodek wygląda może niesportowo ale wystarczy zobaczyć go w akcji by się przekonać jaki z niego wielki sportowiec :) Do tego krótki ogon i czerwono-pomarańczowe krótkie nogi. Cały zimorodek :)


Wielkim magnesem uwagi, zainteresowania i sympatii względem naszej ptaszyny jest jego kolorowe ubarwienie. Pomarańczowy (czasami określany jako cynamonowy) brzuch i turkusowoniebieski wierzch o zielonkawym, metalicznym połysku. Ciekawostką może być to, że tak na prawdę jego wierzch jest ciemnoszary a jedynie (albo aż - bo to złożona fizyka)

Zimorodek wyjmowany z sieci ornitologicznych podczas akcji obrączkarskiej
... efekty świetlne a dokładniej załamanie promieni słonecznych w pokrywającej pióra warstwie przezroczystych pęcherzyków dają taki efekt! Wow? Podobne rozwiązania spotykamy jednak u wielu gatunków ptaków, zwłaszcza tych żyjących w gorącym klimacie. Dlaczego akurat tych? A więc to tam natężenie i ilość promieni słonecznych są większe więc ewolucja zrobiła sobie z nich ... użytek :) Efekty są piękne a w dodatku bardzo funkcjonalne. Zimorodek kryjący się w cieniu tuż nad taflą wody jest praktycznie niezauważalny. Przyjżyjcie się jego kolorom na poniższym zdjęciom. Pierwsze zostało wykonane przy użyciu lampy błyskowej, drugie bez niej. Różnica spora, prawda? :)



Ornitolodzy często określają go klejnotem polskiej awifauny :)


Zimorodek zwyczajny objęty jest ścisłą ochrona gatunkową!


Czy zimorodki lubią kontakt z ludźmi? Wiem, głupie pytanie. Odpowie na nie nie kto inny jak sam główny bohater tego tekstu :p (film powyżej). Kręcenie głową jest bardzo wymowne :D

Wszystkie prezentowane wyżej na fotografiach i filmach osobniki wróciły do środowiska naturalnego. Połowem i obrączkowaniem zajęła się Pani Ornitolog uczestnicząca w akcji obrączkarskiej nad Jeziorem Bukówka. Zimorodki dziękują za troskę :) 

A ten zimorodek został zaczarowany przez ornitologa i wyleguje się na ręku w bezruchu. Wygląda może trochę przerażająco, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że pół minuty później frunął już swobodnie w kierunku swoich łowisk :)
P. S. O tym, że ptaki są potomkami dinozaurów już wiecie. W sumie to można powiedzieć, że ptaki to dinozaury i nie będzie to błędem. Mnóstwo cech i zachowań przeróżnych gatunków potwierdza tę teorię (naukową). Wystarczy, że słyszał ktoś kiedyś jak krzyczy (tzn ryczy w niebogłosy) pewien udomowiony ptak - perlica by przekonać się, ze rzeczywiście wizje naukowców odnośnie głosów wydawanych przez dinozaury mogą być prawdziwe. Zresztą przeciętny ptak widziany z profilu przypomina w dużym stopniu  dingusa swoją sylwetką.

P. S. 2 Do 15.10 trwającego roku nad Jeziorem Bukowskim trwac będzie akcja obraczkarska. Jeśli jesteście zainteresowani wzięciem w niej udziału to zgłaszajcie się przez formularz który znajdziecie na oficjalnym funpage'u akcji akcja Buka na faceboku. Polecam. Piękne miejsce, świetni ludzie, ptasie towarzystwo bardzo zróżnicowane :)

środa, 13 sierpnia 2014

Kret europejski. Władca ziemnych korytarzy

Kret? Kto by pisał o kretach? Ja?
Hmmm. Każdy zna, każdy widział (przeważnie martwego :/) ...
Wielu żywi do niego urazę za "pomoc" w przekopywaniu ogródka ...
Niektórzy twierdzą, że kilka promieni słonecznych może go uśmiercić (a to wampir :D)


Otóż kret, to niezwykły zwierz! Bardzo ale to bardzo niezwykły!
Dajcie się przekonać! :)

Na początku może jeszcze wtrącę, że kret nie jest ślepy!
Ma oczy, ale ich średnica wynosi zaledwie 1 milimetr! Przypatrzcie się fotografiom :)
 

Jedynym przedstawicielem rodziny kretowatych w Polsce jest Kret europejski (Talpa europaea).  Krety żyją tylko i wyłącznie na półkuli północnej i to tylko na terenach Euroazji, z których udało im się dotrzeć jeszcze do Ameryki Północnej. Ale ten nasz, europejski żyje już tylko w Eurazji. Nigdzie indziej go nie spotkamy.
 
Występowanie kreta europejskiego
Dobrze mu się powodzi również w Sudetach. Można go spotkać nawet na wysokości ponad 1000 m. n. p. m. pod warunkiem, ze znajdzie się dla niego kawałek łąki lub leśnej polany. Preferuje jednak ogrody i trawiaste pola, tam jest mu najlepiej.


Ale może od początku, czyli od ewolucji (najnudniejsza część - chyba) :)

Ssaki, do których zalicza się naszego krecika, wyewoluowały 125 milionów lat temu. Przez pierwsze 60 mln miały jednak ciężki żywot za sprawą silniejszych konkurentów - gadów (a dokładniej dinozaurów). Dopiero ich wymarcie w trakcie trwania tzw. wymierania kredowego, dało im szanse za zajęcie nowych nisz i przybierania przeróżnych form. Mieliśmy już wtedy wiele odrębnych gatunków np. gryzoni, a co ciekawe, to właśnie z nich wyewoluowaliśmy i MY :p Tak, od takich małych stworzonek (chwalmy je:)). Kretowate pojawiły się troszkę później - znamy je już z eocenu.
 
Ale do rzeczy.
 
Przodkowie kretowatych widząc jaki tłok panuje na lądzie/ziemi, postanowili spróbować krasnoludzkiego trybu życia - zejść do podziemi. I jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Ale by jednak tak się stało, musiały spłaszczyć się im czaszki i zaostrzyć się pyszczki  by mogły bardziej ziemiodynamicznie* poruszać się pod ziemią.
 
 
W tym samym celu matka ewolucja ofiarowała im istne łopaty zamiast przednich kończyn. Wygięte są w nadgarstkach pod sporym kątem, na zewnątrz  co umożliwia im kopania nawet do 15 metrów korytarzy na godzinę. Zaopatrzone są w szpadlowate pazury. Nie można za to zmusić kreta do wyprostowania ręki w nadgarstku, na nie zezwoli układ kostno-stawowy.
 
 
Innym bardzo istotnym przekształceniem uległy oczy. Uległy uwstecznieniu. Ich budowa jest bardzo prosta, w przeciwieństwie do oczu innych ssaków. Pokryte są włoskami! Nie dają one nawet jako takiego obrazu, a jedynie pozwalają rozróżnić natężenie światła. Jednak nie są kretom zbyt często potrzebne, bo większość życia spędzają pod ziemią, w ciemnościach. Słusznie! A po co oglądać te egipskie ciemności całe życie? :D To właśnie ciemność i notoryczne przebywanie w niej sprawia, że zanika zmysł wzroku, podobnie jest u innych zwierząt np. ryb Ślepców jaskiniowych czy innych ssaków - nietoperzy.
 
Wyczuleniu uległy za to inne zmysły - słuch i węch. Obydwa posiadają o wiele lepsze parametry niż u nas, u naczelnych.  Uszy w toku ewolucji cofnęły się na tył czaszki, nie posiadają małżowin (wtedy nici z nabytej ziemiodynamiczności :p) i w razie potrzeby są zamykane przez specjalne włosy.
 
 
Futro też jest wyspecjalizowane. układa się bowiem w dowolnym kierunku, jest bardzo aksamitne i krótkie dzięki czemu nigdy nie stanowi oporu pod ziemią. W dodatku nie przepuszcza ani wody ani ziemi. Ale wynalazek! Gdyby tak człowiek posiadał ...
 

Są dość niewielkich rozmiarów, nigdy nie przekraczają 20 cm, ale najczęściej mieszczą się w zakresie 11-17cm. Ich masa ciała to około 100 gramów.
 
Jednorazowo potrafi odgarnąć/wykopać nawet ponad 100 gram ziemi. To tak jakby człowiek potrafił jednym machnięciem rąk przesunąć ziemię o równą swojej masie ciała a nawet więcej.
 
Zdarzają się osobniki o odmiennym ubarwieniu, jasne, łaciate, lekko złociste lub nawet cynamonowe. Przynajmniej tak twierdzą Ci, co to już wszystko widzieli, bo mi nie dane było nigdy takiego cudaka spotkać! A szkoda ...
 
W spotkaniu z człowiekiem jest niestety bezradny  Zresztą nie tylko w spotkaniu z człowiekiem, gdy wychodzi na powierzchnię jest bardzo łatwym łupem dla drapieżników.
Kret to drapieżnik. Nie podżera nasionek i kłączy tylko poluje i morduje. To łowca! I to nie byle jaki łowca, najczęściej poluje na dźdźownice, ale nie uśmierca ich od razu, miażdży im układ nerwowy przez nakłucie segmentu głowowego przez co z kolei pozbawia i\je możliwości poruszania się, Takie wciąż żywe znosi do spiżarki, do której co rusza wpada po krecie "conieco". Spiżarnia znajduje się niedaleko sypialni, tak by nie było trzeba daleko wędrować kiedy już zjawi się głód :)
 
Niezwykle ciekawe jest życie codzienne kreta w jego podziemnych królestwie. Nie siedzi on w kreciej norze całe życie jakby się mogło wydawać. Takim nudziarzem to on nie jest. Panuje na obszarze zajmującym kilkaset metrów kwadratowych  o wymiarach przekraczających nawet 200 m x 200 m. Pod ziemią posiada całą sieć korytarzy-chodników, które co kilka godzin patroluje wyłapując pożądanych gości - najczęściej wije, chrząszcze, larwy owadów, ślimaki i dżdżownice. Swoje terytorium dzieli na dwie części, łowiecką i mieszkalną. Swoją siedzibę główną wyściela mchem, źdźbłami i liśćmi. W tym celu musi więc wyjść na świeże powietrze.
 
Tak pod ziemią życie płynie.
Zimą nie zapada w zimowy sen. Jest oczywiście mniej aktywny, ale korzysta z uroków i tej pory roku. Aby godnie i na poziomie przezimować w swoich włościach potrzebuje pełnej spiżarni. W tym celu późną jesienią pracuje na trzy zmiany. Zapełnia spiżarnię dżdżownicami, potrzebuje ich nawet do 300 sztuk. Pracuś! Ponoś głośno chrapie. Hmm.
 
W trawie potrafi wkopać się w ziemię w zaledwie kilka sekund, i całkowicie zniknąć.
Okres godowy trwa bardzo krótko bo tylko do dwóch dni. Ciąża  od 35 do 42 dni. Młode osiągają pełnoletność po 2 miesiącach (:p). Długość życia tego ssaka nie przekracza 5 lat, najczęściej jednak nie żyją dłużej niż 3-4 lata.
 
Kret nie jest gryzoniem (mimo, że mnie ugryzł :p). Podobnie jak ryjówkowate należy do rzędu soricomorpha, co nie jest przetłumaczalne na język polski. Posiada 44 bardzo ostre zęby, którymi bez problemów sieka na kawałki zdobyte pożywienie.

Szczyt aktywności przypada u kreta na godzinny poranne.

Tak, ta krew to jego dzieło :)
Hmm. Bronił się tylko, walczył o wolność :)
Kret europejski objęty jest ochroną (częściową)! Nie walcz z nim, nie zabijaj!

 
Podziel się z nim swoją ziemią, jemu wiele nie trzeba, weźmie ...
... wszystko co masz, każdy skrawek Twojej działki! :D
 
Błyskawicznie znajduje każdą możliwą dziurę i lukę by się w niej schronić.
 P. S. W odpowiednich warunkach (głównie bagnistych) krety mogą tworzyć naziemne kopce o wysokości nawet metra. Tak więc powinniście się cieszyć, że te w Waszych ogródkach są zaledwie kilkunastocentymetrowe.

A to podgatunek kreta europejskiego - kret czeski. Zamieszkuje telewizory od lat 80-tych, obecnie również półki na stacjach benzynowych na terenie Czeskiej Republiki.
Słowniczek:
ziemiodynamicznie - wyraz stworzony przez autora tekstu na jego potrzeby.
Analogicznie do słowa aerodynamicznie oznaczającego brak oporu w powietrzu.

niedziela, 13 lipca 2014

Zamek Grodno

To chyba pierwszy raz, kiedy wzmiankuję o Górach Sowich i ich wszelakich walorach.
Wiem, wiem, są warte uwagi większej niż dotychczas mogłem im poświęcić. Nadrobię :)
A jest co nadrabiać! ...

Zacznijmy od perełki w koronie, Zagórza Śląskiego i ruiny zamku książęcego na szczycie wzgórza o nazwie Choina (450 m. n. p. m.) którą objęto rezerwatem krajobrazowym.

  

Wzgórze opływa z dwóch strona Bystrzyca Świdnicka, tworząc malowniczą dolinę. Na tej rzece, również w okolicach zamku, powstała ponad sto lat temu zapora.


Zamek powstał w sprzyjającym obronie terenie. Mury wybudowano tuż nad stromymi skarpami.


Zamek obecnie nazywa się Grodno ale Niemcy nazywali tę warownię Kynsburg a czasem Kinsburg.
 
 
Legendy powiadają, że zamek w tym miejscu mógł istnieć już na przełomie VIII i IX wieku. No może nie do końca zamek, ale wieża warowna. Miał ja założyć angielski rycerz. Ile w tym prawdy? Trzeba by zapytać ów zmarłego przed dwunastoma wiekami angielskiego rycerza albo kogoś kto asystował tym dziejom, albo chociaż posłuchał o nich. Awykonalne.


Pierwsza wzmianka o zamku pochodzi z roku 1315. Można jednak twierdzić, że zamek powstał jeszcze w końcach XIII wieku za sprawa księcia świdnicko-jaworskiego Bolka I nazwanego w późniejszym czasie Surowym (oj nie chcielibyście wylądować u niego na dywaniku :p).


Historyce się spierają, niektórzy twierdzą że zamek mógł wybudować w 1189 roku syn Władysława Wygnańca - książę Bolesław Wysoki.
 
 
W tym czasie powstaje w regionie wiele zamków. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Na południe od rozbitej na dzielnice Polski panoszy się wróg - Czech i jego świta - i czyha na moment aby zaatakować. W tym celu, aby chronić swoje ziemie przed najeźdźcami z południa Bolkowie świdnicko-jaworscy budują cały ciąg zamków obronnych. Jednym z tych zamków był (i jest nadal) zamek Grodno.
 
Mury okalające dolny zamek z basztą bramną.
Już za panowania Bolka II, w I połowie XIV w. został rozbudowany zamek górny, który składał się z wieży obronnej, dwóch kamiennych budynków stanowiących pomieszczenia załogi, wieży bramnej, drewnianych zabudowań gospodarczych oraz dużego dziedzińca. Wszystko otoczone było murem obronnym.
 
Dekoracja na budynku bramnym.
Pas umocnień w postaci zamków i warowni dzielnie spełniał swoją funkcje, niestety Bolko II zwany Małym nie dochował się męskiego potomka, a jego żona Agnieszka umówiła się tak z południowymi sąsiadami, że po i jej śmierci księstwo przejdzie pod panowanie czeskie.
 
A było to w 1392 roku.
 
Ruiny południowej części mieszkalnej.
W XV wieku zamek trochę się wyludnił, co pomogło rycerzom-rabusiom tzw. raubritterom przejąć nad nim kontrole i uczynić z niego bazę wypadową na pobliskie dwory i dworki, by łupić, gwałcić i plądrować.
 

Do roku 1535 Panem na zamku był ród Czetryców, a później przeszedł on w ręce Hohbergów, panów na Ksiażku.  10 lat później znów zmienia właściciela, tym razem jest nim Maciej z Łagowa.
 
Maciej i jego syn Jerzy dokonują rozbudowy zamku, głównie w stylu renesansowym.  Tak powstał dolny dziedziniec, łaźnia, piekarnia, brama wejściowa z budynkiem mieszkalnym.
 
 
Portale, które powstały w tamtym okresie do dzisiaj uznawane są za jedne z najpiękniejszych na Śląsku.  Po roku 1570-tym wdowa po Jerzym z Łagowa, ze względu na brak funduszy by utrzymać zamek, zmuszona jest opuścić majątek.
 
 
Na zdjęciach powyżej najpiękniejszy z portali renesansowych na zamku, a dokładniej na przedbramie zamku wysokiego.

Dziedziniec środkowy i budynek gospodarczy służący obecnie za magazyn i narzędziownie prowadzonych prac konserwatorskich i renowacyjnych.
Podczas wojny trzydziestoletniej zamek zdobywają Szwedzi. W wyniku starć i oblężenia zostaje częściowo zniszczony. Ćwierć wieku po tym zdarzeniu na zamku wybucha bunt chłopów, co również nie wpływa budująco na zniszczony zamek.

Mur zewnętrzny i zamek wysoki za nim widziane z dołu, spod zamku.
W 1689 roku spłonęła wieża zamkowa - trzasnął ją piorun.

Mur po stronie północnej widziany od strony dziedzińca dolnego.
Z zamku zaczęła znikać magnateria, przebywała na nim już tylko służba, ale tylko do czasu.

 
W 1789 r. zawaliła się południowa część gotyckiego dziedzińca, część okalających zamek murów i skrzydło mieszkalne po zachodniej stronie.
 
A przez schowany w parapecie otwór w razie potrzeby można było ... załatwić potrzebę :) Tak to robili książęta i księżniczki.
W 1823 roku zamek kupili ... CHŁOPI !!!
 
 
Po co? A więc po to by go rozebrać i sprzedać pozyskany z niego materiał. Na szczęście w kolejnym roku za sprawą pewnego wrocławskiego historyka zamek został uratowany i oddany w jego ręce po dożywotnie użytkowanie.
 
Jedna z sal przeznaczona jest na trofea myśliwskie. Jest ich całe mnóstwo. Zobaczyć tu możemy choćby jenota czy borsuka.
Od połowy XIX wieku zamek przeszedł wiele procesów adaptacyjnych, przystosowujących go do celów turystycznych. Zaangażowany w te prace byli m. in baron Maksymilian Zedlitz i hrabia Fryderyk Burghaus. W ten sposób w jego wnętrza powstało muzeum i restauracja.
 
 
Zresztą, muzeum mieści się do dzisiaj, chociaż pewnie podczas II wojny światowej sporo eksponatów zniknęło w ... niemieckich okolicznościach. Te, które się ostały można oglądać do dzisiaj w zamkowym muzeum PTTK-owskim "Zamek Grodno"(na zdjęciach poniżej)
 
 
Muzealna kolekcja pieczęci
Na zamku (na dziedzińcu dokładniej) można dostać strawę i napitek.
 
Fragment portalu ozdobionego wyrytym w piaskowcu herbem drużyny koszykarskiej Chicago Bulls :)
Koszt zwiedzania wynosi 10 PLN, chyba że ktoś posiada zniżkę uczniowską to jedynie 7 PLN :)
 
 
W środku możemy, i w zasadzie powinniśmy spędzić trochę czasu, żeby wtopić się w średniowieczno-renesansowy nastrój. I to już nie tylko za sprawa grubych zimnych murów i detali architektonicznych, ale zgromadzonych przedmiotów, oręża rycerskiego, broni oblężniczej, makiet, tablic, opisów itd.  A wszystko w pięknych i bogatych salach, choć nie tak wystawnych i bogatych jak na Zamku Książ.
 
Loch głodowy w zamku.
 
Zwiedzanie zamku może umilić przewodnik (mój był w "spódnicy"). Warto nadstawiać ucha i dowiedzieć się w ten sposób o przeciekawych historiach i legendach o zamku i jego mieszkańcach, a to wszystko w sosie historyczno-żartobliwym :)
 
A oto Pani Opowiadacz po zamku. Troszkę zła na mnie była za te zdjęcie, ale ... później przeprosiłem i przeszło jej :)
 W piwnicach zamku znajduje się sala tortur z pełnym usprzętowieniem.

W sali tortur
 
Warto też wejść na wieżę z której roztacza się przyjemny widok (zdjęcie poniżej).
 
 
Schodów na wieżę jest tylko około 110, więc nie namęczycie się za bardzo.
 
 
Na zamek prowadzą szlaki turystyczne i tabliczki informatyczne. Pojawcie się tylko w Zagórzu a na pewno traficie na zamek.
 
Lipa sądowa.
Na dziedzińcu stoi bardzo stara, pokaźnej grubości lipa sądowa. Bardzo urodziwe drzewo, jak sądzicie? :p A obok niej armata, ale nie strzeliłem jej zdjęcia nie wiedzieć czemu :)