piątek, 21 lutego 2014

Świerk jak Dąb

Wiem, to tylko drzewo (może dla co po niektórych, bo dla mnie to AŻ drzewo) ale nie byle jakie drzewo.

Świerk jest bardzo pospolitym drzewem.
A najbardziej pospolitym gatunkiem świerka jest świerk pospolity (Picea abies) :D
Niesamowity okaz tego gatunku rośnie na skraju Wojkowa, północno-wschodniej dzielnicy Kowar.
 

U większość świerków, jakie możemy zobaczyć podczas spacerów, obwód nie przekracza 150 cm. Ten w Wojkowie ma prawie 400 cm! Dokładnie 390 cm. Według obliczeń Polskich Lasów Państwowych to drugi najgrubszy świerk w kraju. Przegrywa tę konkurencję zaledwie o centymetr.


Jednak wg nadleśnictwa Śnieżka obwód drzewa to aż 412 cm, tym samym sudecki, karkonoski, kowarski, wojkowski pomnik przyrody byłby NAJGRUBSZYM w całej Polsce.


Drzewo ma ponad 200 lat, choć niektórzy twierdzą, że nawet ponad 300 lat. Najważniejszym jest jednak, że wydaje się być przy dobrym zdrowiu. Najstarszy świerk w Polsce ma już około 370 lat, więc macie sporo czasu jeszcze by dotrzeć na miejsce i dobrze mu się przyjrzeć :)

 

Nie bryluje jednak wśród najwyższych świerków, mierzy niewiele ponad 31 metrów, podczas gdy najwyższe są o ponad 20 metrów wyższe.


Nasz rekordzista rośnie na skraju lasu, ale jest tak usytuowany, że nie sposób uchwycić go w całości na fotografii.
Niestety

P.S. Świerk pospolity jest jedynym gatunkiem świerka występującym naturalnie w Polsce.

wtorek, 18 lutego 2014

Pióroróg

Pióroróg (Tanyptera Atrata)

To komar? Nie
To ptak? Nie
To samolot? Nie
To Pióroróg, rzadki owad z rodziny koziółkowatych (Tipulidae). Muchówka

Spotkaliśmy się po raz pierwszy o dziwo dopiero w minione lato (2013r.). Niezdarnie latał w pobliżu stosu spróchniałych drzew, za pewne szukając miejsca do złożenia jaj.
 

Co od razu rzuca się w oczy – pięknie intensywny, pomarańczowy kolor.
Osobnik ze zdjęcia to samica, w okresie składania jaj, co można na nim zauważyć. Odwłok od strony brzusznej jest wyraźnie wypukły i przebija przez się przez skórę/błonę biaław kolor czyli kolor jaj. Ten ostro, jakby się mogło wydawać, zwieńczony odwłok to pokładełko, służące do skladania jaj w miękkim, spróchniałym drewnie. Samce są mniej wybarwione, w przeważającej części są czarne, pojawiają się dodatkowe żółte kolory na odwłoku.

Ekosystemem, który najbardziej odpowiada ich wymaganiom jest wiekowy i najlepiej wilgotny las.
 

Można określić go rzadkim owadem, i nie ulega wątpliwości, że on jak i wszystkie bytujące w spróchniałych, obumarłych drzewach gatunki, czy to owady (stawonogi), czy ptaki, niestety ale WYGINĄ. To tylko kwestia czasu. Człowiek w swojej roszczeniowej polityce ekonomicznej przejmuje w dość szybkim tempie wszystkie obszary, w tym leśne. Coraz mniej obumarłych drzew zostawianych jest w spokoju, by mogło w nich swoje kontinuum odbywać życie wszelakich form.
Co za tym idzie ... ? Ludzie. My. :/
 
 
A to bardzo pożyteczne stworzenie bo bierze udział w redystrybucji związków organicznych w ekosystemie. Larwy Pióroroga oprócz spróchniałego drewna żerują na rozkładających się liściach i igłach drzew czy ściółką.

Bohater tekstu może mierzyć do 6 cm rozpiętości skrzydeł, jest zatem znacznie większy od komarów (nawet od sporych rozmiarów komarzyc). Żywią się nektarem, jeśli w ogóle się żywią, bo to osobniki efemeryczne, żyją bardzo krótko, i bardzo często mają tylko jeden cel – rozmnożyć się. Potem umierają.
 
 
 
 
Dłuższą chwilę trwała identyfikacja tej żywej istoty. Na samym jej końcu nie wiedziałem czy to nei jej bliski krewniak Tanyptera nigricornis. Różnic jest jednak kilka, oprócz rozmiaru również kolor krętarzy (krótkiego fragmentu krocznych odnóży łączącym biodro z udem)
W Polsce mamy tylko 7 gatunków koziółek. Skromnie, ale mamy :)
Wygląda też na to, że dobrze czują się w Sudetach i na Pogórzu Sudeckim.

A to już nadesłane przez jednego z czytelników (Pawła S.) zdjęcie godów.
P. S. Nie są niebezpieczne dla człowieka. Nie bójcie się ich. I dajcie znać gdy spotkacie takiego na swojej drodze, ciekaw jestem gdzie występują.

niedziela, 16 lutego 2014

Grodztwo ...

Byliście na zamku w Kamiennej Górze?
Owszem. W Kamiennej Górze jest zamek. Większości mieszkańców miasta i okolic dobrze znany, jednakże poza regionem nie cieszy się popularnością. I jest to zrozumiale ...

 
Kliknij, aby powiększać zdjęcia.
Wystarczy spojrzeć na zdjęcia by zrozumieć dlaczego. Na brak świadomości o jego istnieniu może również wpływać jego lokalizacja – peryferyjnie, za miastem, obecnie zarośnięty krzakami, drzewami i pokrzywami.
 

Nie ucierpiał podczas wojen, ani śląskich, ani napoleońskich. Dopiero armia radziecka w 1945 roku zdewastowała zamek. Jednak najbardziej ucierpiał dopiero później, w 1964 roku i to już za sprawą Polaków.

 


Galeria

 
 
Po XVI-wiecznym, renesansowym majątku pozostały jedynie ruiny (jak zwykle :/).

Lata jego świetności minęły dekady temu.  Litografia Theodora Blatterbauera z połowy XIX wieku


Jak było na prawdę? Nie potrafię niestety odpowiedzieć.
Mówi się, że dokonali tego głodni skarbów i majątku szabrownicy (za pewne mieszkańcy regionu). Po rozkradzeniu wartościowszych rzeczy, zamek podpalili, aby zatuszować swoje haniebne czyny. I tak też podaje się do publicznej wiadomości, że zamek spłonął podczas pożaru. Druga wersja, bardziej oficjalna mówi, że zamek najpierw spłonął, a dopiero później go rozkradziono. Jak było na prawdę? Pewne jest jednak, że wartościowe elementy wyposażenia (m. in. zastawa, meble), są w rękach niektórych kamiennogórzan, choć nie do końca wiadomo, "kto, co i jak?".

Tuż za murami zamku obecnie uprawia się warzywa. Mur pełni swoją obronną funkcję - strzeże przed natarciem na ogródek saren i dzików z pobliskich terenów leśnych.
Ostatnim i chyba najsurowszym katem zostały władze miasta Kamienna Góra. Po tym jak podczas pożaru w 1964r. spłonął dach, władze nie zdecydowały się na remont obiektu. W żaden sposób nie zabezpieczyły spalonego zamku, a destrukcja postępowała. Koszty remontu w tamtym czasie były dziesiątki razy mniejsze niż dzisiaj, jeśli w ogóle można mówić o możliwości remontu tak zrujnowanego obiektu.


Z powojennych ciekawostek, warto odnotować, że Grodztwo, służyło z początku za magazyny, a później zostało przejęte przez Państwowe Gospodarstwo Rolne.


 
Ale wróćmy na moment do początku. Nad bobrem, na północ od Kamiennej Góry, w kierunku Marciszowa, istniał już zamek w XIII wieku. Po nim oczywiście nie zostało już śladu, za wyjątkiem słabo już czytelnej fosy.
 

Okna zwężane do zewnątrz świadczą o obronnej funkcji Grodztwa.
Natomiast obiekt o którym mówimy, wybudowali Schaffgotschowie, między 1560 a 1588 rokiem na miejsce istniejącego już dworu, budynku o charakterze obronno-mieszkalnym w formie wieży rycerskiej.  Poza Kreppelhofem należały do nich również pobliskie wsie w dolinie Bobru: Daleszów Górny i Daleszów Dolny - obecnie dzielnice Kamiennej Góry.
 

Piaskowcowe rzeźby głów lwów lezą i czekają na zapomnienie.



Rezydencja posiadała wewnętrzny dziedziniec, krużganki i wysoką na kilkanaście metrów wieżę.

Widok zamku z lat 1744 - 1755 na rycinie Wernera.

Wnętrze pałacu było bogato zdobione, z mnogością pięknych detali architektonicznych.
 
 
Do dzisiaj zachowało się kilka elementów mówiących o dawnym bogactwie i kunszcie: ...
 
 
... brama wjazdowa z okalającymi murami, portale, gzymsy okienne, piaskowcowe rzeźby zdobiące niegdyś wejście.
 
 
Ahh. jakże pięknym uczuciem byłoby dziś wspinanie się na piętro do bogatych sal krętymi schodami albo podziwianie widoków z okien wieży, czy wejść galerią na dziedziniec z ogrodem.



Niemiecka nazwa "Kreppelhof" po I wonie światowej na chwilę została spolszczona na "Krzepielów". Później jednak, w nie do końca wytłumaczalnych okolicznościach ustanowiono nazwę "Grodztwo".

Zamek Grodztwo w Kamiennej Górze (widok od strony zachodniej) na pocztówce wydanej przez księgarnię Paula Schulze z Kamiennej Góry (wysłanej 13.04.1908r.). - lata 1900-1908
A jak w Polsce się dba o takie zabytki?
Całkiem niedawno, bo już w XXI wieku, władze miasta wystąpiły do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o skreślenie Grodzwa z listy zabytków i pozwolenie na wyburzenie zamku, argumentując te działanie troskę o odwiedzających te ruiny. Tak, aby nikomu się nie zawalił na głowę. Próby uzyskania funduszy na remonty i rewitalizację również podejmowano ale dość niemrawo i z mizernym skutkiem. Na jakiekolwiek "ruchy" czeka się do dziś, i zamek poczeka jeszcze długo ...(chciałbym, ale potrwa to pewnie dość krótko, bo może nie wiadomo ile jeszcze wytrzyma).


Na koniec może powtórzę pytanie z początku.
Byliście na zamku w Kamiennej Górze? Uważajcie, może runąć w każdej chwili.

wtorek, 11 lutego 2014

Chatka Wielkanocna

W Karkonoszach znajduje się obecnie 7 tzw. "chatek". W przeszłości było ich więcej, niektóre się jednak spaliły bądź zostały rozebrane na polecenie władz Karkonoskiego Parku Narodowego.
 
Chatka Wielkanocna położona jest na wysokości 1251 m.n.p.m.
Chatki nie znajdują się zazwyczaj na szlaku, najczęściej nieznacznie obok. Nie jest jednak prostym  dotarcie do nich, często są dość sprytnie schowane między drzewami, dodatkowo w zagłębieniach przysłoniętych "fałdem" terenu. Tak aby nie każdy mógł z łatwością dotrzeć do nich, bo to groziło by dewastacją przez co po mniej inteligentnych wandali (a i takie próby miały miejsce w przeszłości)
 
Chatka oznaczona jest na starszych mapach Karkonoszy, jednakże na najnowszych wydaniach już jej nie znajdziecie. Na powyższej oznaczyłem ją czerwonym kółkiem.

Większość chatek zbudowanych zostało jeszcze przed II wojna światową, tak aby leśnicy pracujący w górach nie musieli schodzić do osad położonych u podnóża gór na co tracili by każdego dnia mnóstwo czasu. Ale chatka, o której mowa w tym tekście,  powstała, gdy prowadzono w rejonie Śnieżnych Kotłów badania glacjalne (procesów wpływu lodowca na rzeźbę i ukształtowanie terenu), w roku najprawdopodobniej 1966.
 
 
Obecnie chatkami opiekują się stowarzyszenia i towarzystwa, a one same są zamykane na siedem spustów, tak aby uniemożliwić włamanie. Chatką Wielkanocną opiekuje się Poznański Klub Wysokogórski.

Przy dobrej pogodzie z drewnianego balkonu chatki rozciąga się piękny widok na Szklarską Porębę i całą Kotlinę Jeleniogórską z okalającymi ją górami i wzniesieniami.
Sama nazwa przyjęła się po roku 1967, kiedy to grupka ludzi spędziła w niej Wielkanoc. Po tej nocy i emocjach związanych z tym czasem spędzonym u stóp Śnieżnych Kotłów zaczęli określać drewnianą chatkę "Wielkanocną". I Tak zostało aż do dnia dzisiejszego, ...
Sama chatka posiada konstrukcję zrębową i płaski dach. Jest jednoizbowym schronem wykonanym w większości z drewna (jedynie komin jest kamienny). W warunkach komfortowych (drewniane łóżka i stare materace) może się w niej przespać nawet 8 osób, w warunkach mniej komfortowych nawet kilkanaście.

Nasze kompania próbuje sforsować wejście, mimo iż posiadamy cały zestaw kluczy, to i tak nie jest takie proste. Włamanie do środka było by więc nie lada (hańbiącym) wyczynem. Nie próbujcie ...

Klucze do chatki można uzyskać za zgodą opiekunów z Poznania. Ci, którzy decydują się na nocleg w niej rozumieją również, że korzystanie z chatki i jej wyposażenia powinno zostać odpracowane praca na jej rzecz. Oczywiście wysprzątaniem jej po swoim pobycie, zostawieniem odpowiedniej ilości drewna itd.

A tak wygląda chatka w sezonie ciepłym :)

W "Wielkanocnej" można w cieple przespać się nawet w środku zimy, kominek jest w stanie dostarczyć nawet zbyt dużo ciepła. Rano niestety jest dość rześko, chyba, że w nocy utrzyma się ogień.
 

Do lutego 2014 roku w chatce spędziło noc już 4700 osób. W kronice gości, można również przeczytać o ciekawych przygodach odwiedzających :)
 
P.S. Wychodek do chatki znajduje się około 100m od niej, nie posiada niestety drzwi wejściowych, jednakże korzystający z niego jest osłonięty od trzech stron przed wiatrem, a odsłonięta strona odsłania piękne widoki :p Sprytnie pomyślane ...

niedziela, 5 stycznia 2014

Stary Gryf

Mówią, że nie ma zimy? Owszem, przyszła do nas,  ale w szacie z gnijących liści i śpiącej zieleni. Dzięki temu naga ziemia nie kryje tajemnic, a zatem to dobry czas by zwęszyć którąś z tysiąca jej intryg ...

XVII – wieczna brama wjazdowa widziana z muru okalającego dojazd do zamku. Najmłodsza z trzech części zamku (zamek górny, średni i dolny).
Zamek Gryf, a w zasadzie to już tylko jego ruiny, pochodzi z XIII wieku. Wzniesiony został na wzgórzu wulkanicznym w maleńkiej wsi Proszówka, niedaleko Gryfowa Śląskiego, Świeradowa Zdroju i Lubomierza. Wcześniej znajdował się już tutaj ziemno-drewniany gród Bobrzan. Wzgórze z wystającymi między drzewami ruinami widoczne jest z daleka. Tyle o historii tego miejsca. Teraz przeskoczmy przez płoty.
 
Brama wjazdowa od wewnątrz, widziana z zamku górnego
Warownia wraz z obmurowaniem zajmuje spory obszar, zbudowana została na różnych poziomach wysokości wzgórza. Za czasów swojej świetności musiała robić wielkie wrażenie.

 
 
Jeszcze kilka lat temu na wzgórze można było swobodnie wejść i rozejrzeć się po ruinach, teraz jednak jest to już niemożliwe. Warownia otoczona jest wysokim płotem z zaostrzonych na końcu okrąglaków, a samo wejście na dziedziniec prowadzi przez kolejną, obok wjazdowej, zaryglowaną i okłódkowaną bramę.

Na szczęście nad bramą znajduje się jeszcze trochę miejsca aby lekki i szczupły człowiek mógł ... (może nie dokończę, aby nie szargać swojej reputacji :p Cóż, zakazy są od tego by je łamać, ale nie bierzcie ze mnie przykładu).

 Zamek posiada swoje piwnice, nie są one jednak zbyt pokaźne.

Od jakiegoś czasu jest już własnością prywatną, wewnątrz znajduje się kilka nowopostawionych drewnianych chatek (jak ta na zdjęciu powyżej). Na jednej z nich nawet przywieszono karteczkę z napisem "Kasa". Widać, że nowy właściciel inwestuje w te piękne ruiny i za pewne liczy na zyski z wizytorów, a ów domki pewnie posłużą za infrastrukturę. Będzie to arcytrudne

NIe jestem pewien czy to próba remontu czy po prostu bezpieczna rozbiórka.

Zamek jednak jest w bardzo, ale to bardzo opłakanym stanie. Momentami aż bałem się, że zawalą się na mnie jego ściany.
Ciężko wyobrazić sobie, że można wyremontować ten obiekt, a jednak na miejscu można zastać taki widok. Podjęto tę próbę.  I chyba należało by to uznać za dobry ruch.

 
Ze wzgórza rozciąga się widok na Góry Izerskie.
 

Zamek dolny jest najbardziej zniszczonym. Jego najniższy poziom jest już nie dostępny, został zagruzowany, zasypany i zarośnięty.
 
 
Nie chcę zamęczać Was historią, ale jeden z faktów jest na prawdę zaskakujący. Otóż w 1798 roku zamek zaczęto rozbierać aby zbudować u podnóża góry folwark. Zamienić siekierkę na kijek?. I to oczywiście nie Polacy władali w ten czas tymi włościami. Od tamtej pory zamek wali się i przewraca aż do dnia dzisiejszego.

Stara studnia? chociaż bardziej wygląda to na miejsce przetrzymywania więźniów.


Zagruzowany dolny zamek z pewnością skrywa jakieś tajemnice i pozostałości, ale nie sposób zweryfikować tę teorię gołymi rękami.

A Dlaczego akurat "Gryf" ? O to byłoby trzeba spytać Schaffgotschów, dawnych włodarzy zamku, którzy wznieśli na jego szczycie kaplicę a na jednej z jej ścian kazali wykonać malunek Gryfa. Za pewne wedle legendy, której treści nie dane będzie już nam poznać, na wzgórzu znajdowało się gniazdo Gryfów. Hmmm.